Fajnie byłoby tu jeszcze wrócić - rozmowa z Bartoszem Białkowskim, byłym bramkarzem Górnika Zabrze

W Ekstraklasie zadebiutował już w wieku 16 lat, co należy raczej do rzadkości, szczególnie wśród bramkarzy. Od początku imponował posturą i pewnością siebie. Po rozegraniu zaledwie siedmiu meczów dla Górnika Zabrze odszedł do Southampton. Początek miał znakomity, ale wszystko przerwała kontuzja i w zasadzie do dziś walczy o miejsce w składzie The Saints. Bartosz Białkowski, bo o nim mowa, wierzy jednak, że już wkrótce zacznie grać i jego kariera ruszy do przodu. W rozmowie z Futbol.pl  ujawnił kilka ciekawostek ze swojej kariery.

FUTBOL.PL: - Wrócił Pan do składu Southampton na kilka spotkań ale w miniony weekend w meczu z Milwall nastąpił koniec tego dobrego, bo wyzdrowiał Kelvin Davis.
BARTOSZ BIAŁKOWSKI: - Tak, dokładnie. Kelvin miał drobny uraz mięśnia przywodziciela i miałem okazję znów trochę pograć. Sądzę, że wypadłem nieźle, ale liczyłem się z tym, że jak wróci do zdrowia, mój czas się skończy i tak właśnie się stało. Rozmawiałem jakiś tydzień temu z trenerem Alanem Pardewem. Był ze mnie zadowolony, jednak nie ukrywał, że na razie zamierza stawiać na Davisa. To w końcu nasz kapitan. Także zobaczymy, co będzie dalej. Mój kontrakt obowiązuje do końca sezonu i szkoleniowiec nie ukrywa, że chciałby mojego pozostania w klubie. Jego zdaniem mam wszystko co potrzebne, by w przyszłości być numerem jeden.

Nie wszyscy pamiętają, że w tym sezonie zagrał Pan również w barwach Barnsley, rywalizującym w Championship, gdzie był wypożyczony na… tydzień. To była dość nietypowa transakcja.
- W Anglii zdarzają się nawet tygodniowe wypożyczenia, więc nie było to aż tak wielkie wydarzenie. To działo się przed tygodniem przerwy na mecze reprezentacji, później było spotkanie w FA Cup, w którym i tak nie mógłbym zagrać, dlatego nie było sensu, żebym przebywał tam dłużej. Pierwszy bramkarz Barnsley doznał kontuzji i w niedzielę dostałem telefon od menedżera tej drużyny, a we wtorek broniłem już przeciwko West Bromwich. Później wystąpiłem jeszcze w spotkaniu z Ipswich. Oba mecze wygraliśmy, było fajnie.

Dostaje Pan już Pan jakieś sygnały o ofertach z innych klubów?
- Wiem, że coś jest gdzieś na rzeczy. Mój agent nad tym pracuje, więc zobaczymy. Do końca sezonu zostało jeszcze trochę czasu, dlatego na tę chwilę trudno mi coś więcej powiedzieć.

Do Southampton trafił Pan w 2006 roku i na początku był rewelacją. Wszystko zostało przerwane w tym pamiętnym meczu Pucharu Anglii z Newcastle. Bronił Pan znakomicie, ale doznał kontuzji i to chyba spowolniło Pana rozwój.
- No niestety, ale taka jest piłka, kontuzje są wliczone w ten zawód. Miałem 18 lat, grałem w miarę regularnie w Championship, szło nam całkiem dobrze, ale przyszedł ten uraz. W trakcie mojego leczenia działacze sprowadzili Davisa, on zaczął bronić i tak już zostało. Od tej pory cały czas ze sobą rywalizujemy. Sezon później zagrałem jeszcze 10 ostatnich meczów w lidze. Awansowaliśmy do fazy play off, w której stawką było już wejście do Premier League. W półfinale przegraliśmy jednak z Derby County. Cóż, takie życie. Szkoda, ale na tego typu wydarzenia piłkarz musi być przygotowany.

Za to w polskiej lidze, w barwach Górnika Zabrze, miał Pan debiut jeszcze przed siedemnastymi urodzinami. Wielka sprawa, rzadko ktoś tak wcześnie zaczyna!
- Tak wyszło. Zadebiutowałem w meczu z Groclinem, bo Piotrek Lech musiał pauzować za czerwoną kartkę. Jakieś doświadczenie seniorskie już miałem, bo w wieku 15 lat grałem w III lidze dla Olimpii Elbląg. A do Górnika przychodziłem właśnie z nadzieją, że będzie mi tu dane zaistnieć w Ekstraklasie. Wystąpiłem w kilku meczach przed siedemnastymi urodzinami. Tak miałem obiecane i tak też się stało. Miło to wspominam i fajnie byłoby tu jeszcze kiedyś wrócić.

To znaczy, wrócić do Górnika czy do polskiej ligi?
- Raczej do polskiej ligi, ale chyba jeszcze nie w najbliższym czasie. Trudno było wyjechać z kraju, trafić do zachodniego klubu i nie chciałbym tego zbyt łatwo wypuścić z rąk. Niczego jednak nie wykluczam, bo tak jak wspominałem już wcześniej - teraz potrzebuję przede wszystkim częstej gry.

Z tego, co pamiętam, już w Górniku był z Pana kawał chłopa, znacznie ponad przeciętną w tym wieku...
- No dokładnie, jakoś szybko wystrzeliłem w górę. Na pewno nigdy nie miałem z tym żadnego problemu. Zajęcia na siłowni jeszcze dodatkowo wzmacniały mięśnie i tak mi już zostało (śmiech).

Autor: BeataKSG