Wyjątkowy mecz Adama Nawałki

Trener Adam Nawałka przez cały ubiegły rok uczył piłkarzy GKS Katowice, jak czerpać radość z gry w piłkę. W niedzielę obecny szkoleniowiec Górnika przekona się na własnej skórze, czy jego nauka nie poszła w las.


Derbowy mecz na Bukowej będzie dla Nawałki ważny również z innego względu. Nie wiadomo, jak przywitają go kibice. - Mogą mieć żal o to, że zabrał ze sobą do Zabrza cały sztab szkoleniowy i medyczny - zauważa działacz GKS Piotr Hyla.

Pamiętamy jak we wrześniu 2007 roku bramkarz Emilian Dolha przyjechał z drużyną Lecha Poznań do Krakowa, na Wisłę. Chciał się pokazać swojemu byłemu pracodawcy z jak najlepszej strony. Jednak niemiłosiernie wygwizdywany przez publiczność Rumun bardzo szybko załamał się i puścił cztery bramki. Po 45 minutach został zmieniony.

- Ale ja potrafię radzić sobie z presją - śmieje się Nawałka, gdy przypominamy mu historię Dolhy.

- Jako młody chłopak grałem dla stu tysięcy widzów i nigdy nie miałem problemu. W sporcie jest tak, że nigdy nie można wszystkim dogodzić. Zawsze ktoś ma o coś żal. Dlatego trzeba sobie umieć z takim negatywnym stresem radzić. Ja w ogóle nie myślę o tym, jak zostanę przywitany w Katowicach. Mam taką zasadę, że świadczą o mnie czyny, a nie słowa. Gdy pracowałem w Katowicach, to wtedy robiłem wszystko, by w podopiecznych zaszczepić to, co najpiękniejsze. Rozbudziłem ich marzenia i starałem się tak nimi kierować, by czuli satysfakcję z wykonywanej pracy. Były wyniki, więc byłem też szanowany przez kibiców. Głosy dezaprobaty też się jednak pojawiały. A teraz? Liczę na ogromne zaangażowanie piłkarzy obu drużyn i postawę fair wszystkich uczestników spektaklu - kwituje Nawałka.

Autor: Marcin z Zabrskiej